późno już
raczej wcześniej
świta
delikatny dreszcz mi towarzyszy
przeciera całe ciało
po ten najmniejszy palec
ten koślawy
zamykam oczy
odpływam
oczy nos usta
dziurka co szyję z karkiem łączy
dalej ramiona delikatnie
zwiewnie
jakby podmuchem dotykane
talia
szeroka damska bardzo
wypełniam się tą chwilą
potem gdy Ciebie już nie ma
długo trwam w tym
tracę oddech
oddycham głęboko jak wtedy
ale oczy otwieram
i się budzę
uśmiechem otaczam
wiem że wyszedłeś
po kawę gorącą
co ukoi
tą nieprzespaną noc
pięknie.
odtwarzam te chwile
nieustannie
:*
niedziela, 30 października 2011
piątek, 28 października 2011
milczysz
tak bardzo że to milczenie zbija mnie z tropu
chociaż nigdy nie było Cię na prawdę
szukam dziś natchnienia
szukam w kubku po kawie
tej nadpitej
w odbiciu łyżki
gdzie ślad jeszcze ust
Twoich
szukam dźwięku Twego
tego co mnie irytował
dziś wiem że był potrzebny
jest niezbędny
proszę 'zasiorb' lekko
załóż krawat odwrotnie
tak jak tylko Ty potrafisz
uderz niezdarnie w kaloryfer
niech ten mnie rozbudzi w środku nocy
upuść widelec w kuchni
o północy
podrap za uchem niezdarnie
niech kolana Ci hałasują
nie opuszczaj klapy
jeśli tak ma być
pomyl szafkę na bieliznę
z tą na ubrania
porozrzucaj skarpetki
i nie odkładaj koca wieczorem
ale bądź tutaj ze mną
w ten jesienny wieczór
zróbmy kakao
niech będzie znów ładnie.
tak bardzo że to milczenie zbija mnie z tropu
chociaż nigdy nie było Cię na prawdę
szukam dziś natchnienia
szukam w kubku po kawie
tej nadpitej
w odbiciu łyżki
gdzie ślad jeszcze ust
Twoich
szukam dźwięku Twego
tego co mnie irytował
dziś wiem że był potrzebny
jest niezbędny
proszę 'zasiorb' lekko
załóż krawat odwrotnie
tak jak tylko Ty potrafisz
uderz niezdarnie w kaloryfer
niech ten mnie rozbudzi w środku nocy
upuść widelec w kuchni
o północy
podrap za uchem niezdarnie
niech kolana Ci hałasują
nie opuszczaj klapy
jeśli tak ma być
pomyl szafkę na bieliznę
z tą na ubrania
porozrzucaj skarpetki
i nie odkładaj koca wieczorem
ale bądź tutaj ze mną
w ten jesienny wieczór
zróbmy kakao
niech będzie znów ładnie.
poniedziałek, 24 października 2011
o endorfinach
Jadąc autobusem
się do siebie uśmiecha.
jak ta głupia.
na myśl przychodzą takie myśli
pomysły się kotłują
się.
nastrój tak dobry
zawdzięczyć mogę
kumulacji nagłej
endorfin
ogromnej ilości
pokłady całe
wręcz za sprawą
małej sprawy
niepozornej takiej
uśmiech się
choć sił fizycznych brak
mentalnie usilniona
jestem
w stu procentach
dziś nawet
poniedziałki
lubić lubię!
się do siebie uśmiecha.
jak ta głupia.
na myśl przychodzą takie myśli
pomysły się kotłują
się.
nastrój tak dobry
zawdzięczyć mogę
kumulacji nagłej
endorfin
ogromnej ilości
pokłady całe
wręcz za sprawą
małej sprawy
niepozornej takiej
uśmiech się
choć sił fizycznych brak
mentalnie usilniona
jestem
w stu procentach
dziś nawet
poniedziałki
lubić lubię!
piątek, 21 października 2011
o tym że już wiem
nieśmiało,lecz z pełnym przekonaniem
chcę powiedzieć Ci dziś głośno, ale szeptem do ucha
przekonałam się o tym
o tym że nikt nie słyszy tak jak Ty
że niezależnie od tego jak daleko jesteś
to z Tobą muszę i chcę to dzielić
dzielę serce na pół
jedna połowa jest wciąż przy Tobie
na pięciolinii
dźwięczna skoczna ósemka
a może głęboka połówka
słyszysz mnie?
słyszysz tam na końcu miasta
choć ciemno już i cisza
słyszysz?
wiem że tak.
chcę powiedzieć Ci dziś głośno, ale szeptem do ucha
przekonałam się o tym
o tym że nikt nie słyszy tak jak Ty
że niezależnie od tego jak daleko jesteś
to z Tobą muszę i chcę to dzielić
dzielę serce na pół
jedna połowa jest wciąż przy Tobie
na pięciolinii
dźwięczna skoczna ósemka
a może głęboka połówka
słyszysz mnie?
słyszysz tam na końcu miasta
choć ciemno już i cisza
słyszysz?
wiem że tak.
piątek, 14 października 2011
nogi bolą od chodzenia
oczy od patrzenia
zimno, zgrzytanie zębów z samego rana, deszcz
jesień przyszła, warstwy swetrów nie pomagają
jedyne co koi skołatane ciało to herbata
do tego imbir i cytryna najlepiej
wszystko jakby zwolniło
koty nawet wolniej chodzą
wszyscy dookoła pokasłują od niechcenia
ja jakby wycięto z obrazka
czuję jakbym obserwowała Was z boku
alienacja
wiele nowych twarzy, nowych uśmiechów
nie wiem jeszcze na ile prawdziwych
lubię tą błogość
jesienną błogość
która trwa
oczy od patrzenia
zimno, zgrzytanie zębów z samego rana, deszcz
jesień przyszła, warstwy swetrów nie pomagają
jedyne co koi skołatane ciało to herbata
do tego imbir i cytryna najlepiej
wszystko jakby zwolniło
koty nawet wolniej chodzą
wszyscy dookoła pokasłują od niechcenia
ja jakby wycięto z obrazka
czuję jakbym obserwowała Was z boku
alienacja
wiele nowych twarzy, nowych uśmiechów
nie wiem jeszcze na ile prawdziwych
lubię tą błogość
jesienną błogość
która trwa
czwartek, 13 października 2011
niedziela, 9 października 2011
o kolorach
Liście żółte
popaćkane jakby
jakby ktoś je omyłkowo tak pomalował pokolorował
jarzębina, korale
ludki kasztanowe
żółte fioletowe czerwone barwy
mieszając się tworzą nowe
zupełnie jesienne kolory
ciepłe
słoneczne
choć jesień pochmurna
zimna
to dlatego, dlatego ktoś ją tak koloruje
popaćkane jakby
jakby ktoś je omyłkowo tak pomalował pokolorował
jarzębina, korale
ludki kasztanowe
żółte fioletowe czerwone barwy
mieszając się tworzą nowe
zupełnie jesienne kolory
ciepłe
słoneczne
choć jesień pochmurna
zimna
to dlatego, dlatego ktoś ją tak koloruje
Subskrybuj:
Posty (Atom)